W Wenecji w ostatnich latach odbyła się prawdziwa rewolucja kulinarna. Jeżdżę do niej od ponad 25 lat i byłem sam nie wiem ile już razy. Przez lata opinia o kulinarnych możliwościach Wenecji była odwrotna do opinii o jej krajobrazach. W Wenecji promowana była kuchnia dla turystów i snobistyczne jedzenie w ultra drogich hotelach.

Potem przyszła, jak na całym świecie, moda na jedzenie mniej formalne, ale dobre. I nawet goście hotelowi przestali jadać w tych wspaniałych pałacach, a wynieśli się do różnych trattorii i osterii i od kilku lat naprawdę dobrze jadało się w różnych miejscach.

Tymczasem jednak hotele przystąpiły do kontrofensywy, chcąc zatrzymać część straconych dochodów. I dziś w wielu hotelach, we wspaniałych wnętrzach, je się lepiej niż na mieście, a co więcej za podobną cenę i na ogół bez potrzeby rezerwacji, bo mody na jedzenie w hotelach wciąż nie ma.

W znakomitym hotelu Gritii, wspaniale urządzonym w dawnym weneckim stylu, jedzenie jest tak świeże, tak dobre i za tak rozsądną cenę, że doprawdy trudno mi wskazać coś równie dobrego na mieście. A restauracja prawie pusta. Podobnie w dość bez gustu urządzonym hotelu Metropol – restauracja Met z jedną gwiazdką Michelin, a po prostu oszałamia jakością. Jedliśmy tam jeden z najlepszych lunchy w życiu. A wybór win tak nowoczesny i znakomicie zestawiony z jedzeniem, że przerasta wszystko, co do tej pory znałem. W restauracji poza nami prawie nikogo. Tak to się teraz właśnie niesamowicie zmieniło. Szliśmy w te miejsca trochę z niepewnymi minami, a tu taka bomba!

Komentarze