Ponad 10 tys. ludzi chciało wejść na ostatni pokaz „Snu o mieście”. Przedstawienie, widowisko muzyczno-teatralne o historii Lublina oglądało jednorazowo ok. 5 tys. osób, co daje łącznie ok. 25 tys. A tysiące ludzi się nie dostało.

Janusz Opryński odniósł niesamowity sukces, a wraz z nim wróciła sława Czechowicza i samego Lublina. Władze miasta obiecały kolejne spektakle.

W tym wydarzeniu niezwykła jest nie tylko skala odbioru, ale też zakres tożsamości miasta. Ludzie utożsamiają się ze swoim miastem i odczytują, że bycie na linie ma coś z lubelskiego losu – przedstawienie rozgrywa się w powietrzu, nad głowami widzów.

To ogromna zmiana, oznaczająca, że rewolucja mieszczańska się jednak przebija.

Komentarze