Feministyczna część „Pożaru w burdelu” nazywa się „Stalowe Waginy”. Jeżdżą po Polsce i robią rewolucję. Były wczoraj w Lublinie. Było jak zawsze śmiesznie, rockandrollowo, mądrze.

Fenomen „Burdelu” i teraz Stalowych Wagin polega na wyzwoleniu językowym; na pomieszaniu ze sobą konwencji językowych. Wolność zaczyna się zawsze od tego – od przezwyciężenia języka. Kiedy obok matki boskiej jest wagina jako słowo koło słowa, to jest to w Polsce wciąż rewolucyjne. Kiedy miesiączka jest bohaterem piosenki to jest to rewolucja. Kiedy kobieta klnie na scenie to jest to rewolucja. Kiedy wulgarny tekst radnego Piaseckiego z PiS-u „Zapierdalaj po kwiatka” jest refrenem to jest to rewolucja.

Komentarze