Podróż na Ukrainę – dzień trzeci cz. 2

Podróż na Ukrainę – dzień trzeci cz. 2

Ciemne miasto i piwo na ulicy

Do mieszkania Olka i Maszy dojechaliśmy z dworca Uberem tuż przed 23-cią, czyli chwilę przed godziną zamknięcia lokali. Pobiegliśmy z Olkiem przez miasto do sklepu z kraftowymi piwami po coś do picia, chleb i wędzone ryby. I wszystko kupiliśmy. Piwa lane do butelek plastikowych na wynos w 20 rodzajach – to był dla mnie szok, a wszystkie bardzo dobre. Coś niesamowitego. Wręcz genialne. To jest powszechne w całej Ukrainie, że wszędzie jest lane piwo super jakości. Ten lokal był pięć minut od mieszkania Olka. W całym mieście jest ich mnóstwo.

(więcej…)

Podróż na Ukrainę – dzień trzeci cz. 1

Droga do Kijowa

Pobyt we Lwowie był krótki, ale to miasto wywołuje samo z siebie tyle wątków, że można by tu spędzić miesiąc, albo i całe życie. A jeden dzień we Lwowie jest jak 100 dni gdzie indziej. I pewnie można by tysiące stron zapisać o tym wszystkim, ale tym razem Lwów był dla nas jedynie przystankiem w drodze do Kijowa. Po lunchu w „Szkockiej” wyjechaliśmy więc, tym razem pociągiem, do stolicy Ukrainy i odwiecznej Rusi.

(więcej…)
Podróż na Ukrainę – dzień drugi cz. 5

Podróż na Ukrainę – dzień drugi cz. 5

Godzina policyjna

To się niby wiedziało: na Ukrainie jest godzina policyjna. I to nic dziwnego, wszakże jest wojna. Jednak kiedy ludzie w pośpiechu uciekają do domów przed dwunastą w nocy i kiedy o północy jest pusto jak w Polsce w grudniu 1981 roku po wprowadzeniu stanu wojennego przez Jaruzelskiego, to coś człowieka z mojego pokolenia łapie za gardło – więzienie.

Przypomniał mi się tamtem czas. Oczywiście tu godzina policyjna ma inny wymiar i jest odbierana jako słuszna, w słusznej wojnie. Wojsko na ulicach jest witane serdecznie, a ludzie są jakoś poważni i skupieni, ale nie złamani. Była to więc szokująca różnica z moim wspomnieniem. W jakimś sensie cała ta podróż była czymś w rodzaju odkrycia innego sensu wszystkiego, w tym Ukrainy, na nowo, a w jakimś sensie była to też przemiana przeszłości.

(więcej…)
Podróż na Ukrainę – dzień drugi cz. 4

Podróż na Ukrainę – dzień drugi cz. 4

Szkoła

„Szkocka” – tak nazywała się słynna kawiarnia we Lwowie, do której chodzili najwięksi geniusze, jakich wydał Lwów i Polska zarazem: Banach, Steinhaus, Mazur, Ulam, Tarski, czyli szkoła lwowsko-warszawska matematyki, logiki i filozofii. Banach jest dziś najczęściej cytowanym matematykiem po Archimedesie. Bez Ulama Amerykanie nie stworzyliby broni atomowej. A to tylko niewielka ilość konsekwencji prac, których spora część powstała przy stolikach i na serwetkach „Szkockiej”.

(więcej…)

Podróż na Ukrainę – dzień drugi cz. 3

Timothy

Kiedy spotkaliśmy się z Olkiem pierwszego wieczoru, to powiedział, że właśnie kolejnego dnia jest wykład Timothy’ego Gartena Asha, w ramach konferencji medialnej pod hasłem „Jak zapewnić zwycięstwo Ukrainie”, na którą przybył z Kijowa. Bardzo się ucieszyłem i od razu zdecydowaliśmy, że idziemy.

Poglądy Asha znam i śledzę w miarę wszystkie jego aktualne komentarze, ale zobaczyć go na żywo i to we Lwowie – to co innego. Jakie to jest fantastyczne, że to się dzieje tutaj, w Galicji, we Lwowie właśnie, że miasto jest w pewnym europejskim obiegu spraw i w zasięgu oddziaływania takich ludzi jak Timothy. Pamiętam jak nam w Polsce, lata temu, imponowało, że profesor Oksfordu interesuje się naszymi sprawami. Wiedziałem, że to jest też dobre dla Ukrainy.

(więcej…)
Podróż na Ukrainę – dzień drugi, cz. 2

Podróż na Ukrainę – dzień drugi, cz. 2

Lwów

W czasie wojny Lwów przeżywa okres prosperity. Względny spokój powoduje, że napływają tu uchodźcy z terenów objętych wojną, kupują mieszkania i przenoszą nie tylko rodziny, ale całe fabryki. Kawiarnie i restauracje są pełne, mimo znacznie mniejszej liczby turystów, są korki na ulicach i nie ma gdzie zaparkować. Aż trudno uwierzyć, że obowiązuje i jest przestrzegana godzina policyjna.

Ceny nieruchomości wzrosły i zwiększyła się liczba mieszkańców – do miliona. Cała zachodnia Ukraina jest w rozwoju, co wywołuje naturalne napięcia pomiędzy miejscowymi a przybyszami ze Wschodu. Zdumiewająca jest jakość i skala architektury historycznej, co bardziej przypomina Wiedeń, niż Kraków czy Lublin. Miasto ma też w sobie niesamowity luz. Tu żyje się na mieście, a nie w domach. Liczba restauracji i kawiarni jest oszałamiająca. Włoska wręcz. Zaskakujący jest też całkowity brak Polaków.


Aby zapewnić najwyższą jakość usług strona wykorzystuje pliki cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Polityka Prywatności

Polityka plików „cookies”: korzystając ze strony Janusza Palikota akceptujesz zasady zawarte w niniejszej polityce prywatności: Po co nam cookie? Cookies używamy w celu optymalizowania korzystania ze stron www oraz również w celu gromadzenia danych statystycznych/analitycznych, do identyfikowania sposób korzystania użytkowników ze stron internetowych. Dane te dają możliwość ulepszania funkcjonalności, struktury i zawartości stron www, oczywiście z wyłączeniem personalnej identyfikacji użytkownika. Dane osobowe gromadzone przy użyciu plików cookies są zbierane wyłącznie w celu wykonywania określonych akcji na rzecz użytkownika. Dane zawierające informacje osobowe są zaszyfrowane, w sposób uniemożliwiający dostęp do nich osobom nieuprawnionym. Akceptowanie plików cookies nie jest obowiązkowe! Możesz samodzielnie zmienić warunki przechowywania lub uzyskiwania dostępu do cookies za pomocą ustawień oprogramowania zainstalowanego w Twoim urządzeniu. Janusz Palikot nie odpowiada za zawartość plików cookies wysyłanych przez inne strony internetowe, do których linki umieszczone są na naszych stronach Zaufani Partnerzy Korzystając ze strony możesz otrzymywać pliki cookies pochodzące od Zaufanych Partnerów. Mogą oni korzystać z plików cookie do celów reklamowych, analitycznych i statystycznych. Strona wykorzystuje oprogramowanie analityczne od Zaufanych Partnerów (Google Analitics, Facebook), zamieszczając w urządzeniu końcowym Użytkownika kody umożliwiające zbieranie danych o nim. Janusz Palikot

X