Droga do Kijowa

Pobyt we Lwowie był krótki, ale to miasto wywołuje samo z siebie tyle wątków, że można by tu spędzić miesiąc, albo i całe życie. A jeden dzień we Lwowie jest jak 100 dni gdzie indziej. I pewnie można by tysiące stron zapisać o tym wszystkim, ale tym razem Lwów był dla nas jedynie przystankiem w drodze do Kijowa. Po lunchu w „Szkockiej” wyjechaliśmy więc, tym razem pociągiem, do stolicy Ukrainy i odwiecznej Rusi.

– Tato, a dlaczego ten pociąg nie został jeszcze zbombardowany? To przecież najłatwiejszy cel dla rakiet?
– Wbrew pozorom nie jest taki łatwy. Po pierwsze Kijów jest dobrze strzeżony i ma silną obronę przeciwrakietową, którą zorganizowali Amerykanie i są tu techniczne wojska NATO do pomocy. Po drugie to dość daleko od linii frontu, a Rosjanie nie mają za dużo broni dalekiego zasięgu. I po trzecie, to nie można wykluczyć, że w trakcie wojny strony będące w konflikcie uzgadniają, że niektóre obiekty nie są objęte działaniami, aby umożliwić pomoc humanitarną i przejazd polityków.
– Ale dlaczego, tato? Dlaczego jedni ludzie mają ginąć, zwykli żołnierze, a politycy odwiedzający polityków nie? Przecież gdyby Rosjanie zabili prezydenta USA to mieliby przewagę.
– Wiesz, zabicie prezydenta USA oznaczałoby, że Rosja w ciagu pół godziny przestałaby istnieć, przy okazji Polska, może Berlin i część Zachodniej Europy też by zniknęły z powierzchni ziemi. Nikt nie chce, nawet Rosjanie, wojny totalnej. Amerykanie mają ogromną przewagę nad Rosją i jak będą zmuszeni jej użyć, to Rosja nie przetrwa godziny.
– Ale dlaczego zniknie Polska? Tato?
– Bo część rakiet wystrzelona z terytorium Rosji spadnie na Polskę, a że to będą głowice atomowe, to nas wszystkich zabiją.
– To w czasie wojny są takie porozumienia? Tato?
– Tak, bo inaczej nie byłoby szans na negocjacje pokojowe i wojna prowadziłaby do ostatecznego wyniszczenia. To jest, Zosiu, lekcja numer dwa: nie wszystko na świecie, nawet wojna, jest czarno-białe.

Pociąg jechał sześć godzin, był bardzo nowoczesny i sprawny. Jedynie „Warsu” było brak. Ta oferta (właściwość) PKP jest chyba ewenementem na świecie, a na pewno w Europie. Reszta pociągów oferuje już tylko napoje i czipsy. To nas jednak nie zrażało, bo cały czas mieliśmy przekonanie, że jesteśmy w Europie.

Zośka po raz pierwszy uśmiechała się pod nosem. Patrząc na ten super pociąg i szybką jazdę jakby widziała wojnę inaczej.

Komentarze

Aby zapewnić najwyższą jakość usług strona wykorzystuje pliki cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Polityka Prywatności

Polityka plików „cookies”: korzystając ze strony Janusza Palikota akceptujesz zasady zawarte w niniejszej polityce prywatności: Po co nam cookie? Cookies używamy w celu optymalizowania korzystania ze stron www oraz również w celu gromadzenia danych statystycznych/analitycznych, do identyfikowania sposób korzystania użytkowników ze stron internetowych. Dane te dają możliwość ulepszania funkcjonalności, struktury i zawartości stron www, oczywiście z wyłączeniem personalnej identyfikacji użytkownika. Dane osobowe gromadzone przy użyciu plików cookies są zbierane wyłącznie w celu wykonywania określonych akcji na rzecz użytkownika. Dane zawierające informacje osobowe są zaszyfrowane, w sposób uniemożliwiający dostęp do nich osobom nieuprawnionym. Akceptowanie plików cookies nie jest obowiązkowe! Możesz samodzielnie zmienić warunki przechowywania lub uzyskiwania dostępu do cookies za pomocą ustawień oprogramowania zainstalowanego w Twoim urządzeniu. Janusz Palikot nie odpowiada za zawartość plików cookies wysyłanych przez inne strony internetowe, do których linki umieszczone są na naszych stronach Zaufani Partnerzy Korzystając ze strony możesz otrzymywać pliki cookies pochodzące od Zaufanych Partnerów. Mogą oni korzystać z plików cookie do celów reklamowych, analitycznych i statystycznych. Strona wykorzystuje oprogramowanie analityczne od Zaufanych Partnerów (Google Analitics, Facebook), zamieszczając w urządzeniu końcowym Użytkownika kody umożliwiające zbieranie danych o nim. Janusz Palikot

X