Ciemne miasto i piwo na ulicy

Do mieszkania Olka i Maszy dojechaliśmy z dworca Uberem tuż przed 23-cią, czyli chwilę przed godziną zamknięcia lokali. Pobiegliśmy z Olkiem przez miasto do sklepu z kraftowymi piwami po coś do picia, chleb i wędzone ryby. I wszystko kupiliśmy. Piwa lane do butelek plastikowych na wynos w 20 rodzajach – to był dla mnie szok, a wszystkie bardzo dobre. Coś niesamowitego. Wręcz genialne. To jest powszechne w całej Ukrainie, że wszędzie jest lane piwo super jakości. Ten lokal był pięć minut od mieszkania Olka. W całym mieście jest ich mnóstwo.

Miasto dość ciemne, ale oświetlone, z kamienicami z dziewiętnastego wieku, z rozmachem dawnego imperium, zaskakujące skalą. Wprawdzie byłem już kilka razy w Kijowie, ale zawsze oficjalnie i przewożony limuzynami, a teraz po raz pierwszy tak intymnie. Uderzyła mnie odrębność charakteru tego miasta, doświadczona od pierwszej godziny spędzonej na ulicy. Też to, że Olek wybrał styl i urządzenie mieszkania całkowicie lokalne, kijowskie, niczego nie adaptował do rodzinnych doświadczeń. Zdumiewające. Jakby był stąd właśnie. „Jakie to nie polskie”, pomyślałem.

Potem, w mieszkaniu, próbowaliśmy piwa, przegryzaliśmy suszonym chlebem i wędzonymi rybami. To było coś zupełnie niespodziewanego. Jakaś pierwotna wspólnota jedzenia i picia.

– Tato, ja chcę spać w oddzielnym pokoju, a ty będziesz spał tutaj, w saloniku – zapowiedziała Zosia.
– Ale dlaczego nie możemy spać w jednym pokoju na oddzielnych łóżkach? Jesteśmy w podróży, „w gościach” i wszystkim będzie wygodniej, jeśli nikt nie leży w salonie czy w jadalni.
– Tato, ja chcę mieć trochę intymności nastolatki, zrozum.
– Ja staję po stronie taty – powiedział Olek – to łóżko na sprężynach wymaga lekkiej osoby i ojciec się nie wyśpi.
– Tato?
– Dobrze Zosiu, będę spać w saloniku, ale Ty też w czasie pobytu nie marudzisz i chodzisz z nami wszędzie, dobrze?

Zadowolona, jeszcze długo kręciła się obok, gdy z Olkiem i Maszą rozmawialiśmy przed snem, popijając piwo.

Komentarze

Aby zapewnić najwyższą jakość usług strona wykorzystuje pliki cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Polityka Prywatności

Polityka plików „cookies”: korzystając ze strony Janusza Palikota akceptujesz zasady zawarte w niniejszej polityce prywatności: Po co nam cookie? Cookies używamy w celu optymalizowania korzystania ze stron www oraz również w celu gromadzenia danych statystycznych/analitycznych, do identyfikowania sposób korzystania użytkowników ze stron internetowych. Dane te dają możliwość ulepszania funkcjonalności, struktury i zawartości stron www, oczywiście z wyłączeniem personalnej identyfikacji użytkownika. Dane osobowe gromadzone przy użyciu plików cookies są zbierane wyłącznie w celu wykonywania określonych akcji na rzecz użytkownika. Dane zawierające informacje osobowe są zaszyfrowane, w sposób uniemożliwiający dostęp do nich osobom nieuprawnionym. Akceptowanie plików cookies nie jest obowiązkowe! Możesz samodzielnie zmienić warunki przechowywania lub uzyskiwania dostępu do cookies za pomocą ustawień oprogramowania zainstalowanego w Twoim urządzeniu. Janusz Palikot nie odpowiada za zawartość plików cookies wysyłanych przez inne strony internetowe, do których linki umieszczone są na naszych stronach Zaufani Partnerzy Korzystając ze strony możesz otrzymywać pliki cookies pochodzące od Zaufanych Partnerów. Mogą oni korzystać z plików cookie do celów reklamowych, analitycznych i statystycznych. Strona wykorzystuje oprogramowanie analityczne od Zaufanych Partnerów (Google Analitics, Facebook), zamieszczając w urządzeniu końcowym Użytkownika kody umożliwiające zbieranie danych o nim. Janusz Palikot

X