Oda do radości

O, radości, iskro bogów,
Kwiecie Elizejskich pól,
Święta, na twym świętym progu
Staje nasz natchniony chór.
Jasność twoja wszystko zaćmi,
Złączy, co rozdzielił los,
Wszyscy ludzie będą braćmi
Tam, gdzie twój przemówi głos.

Patrz, patrz, wielkie słońce światem
Biegnie sypiąc złote skry,
Jak zwycięzca i bohater
Biegnij bracie tak i ty.
Radość tryska z piersi Ziemi,
Radość pije cały świat,
dziś wchodzimy, wstępujemy,
Na radości złoty ślad.

Ona w sercu, w zbożu, w śpiewie,
Ona w splocie ludzkich rąk,
Z niej najlichszy robak czerpie,
W niej największy nieba krąg.
Wstańcie, ludzie, wstańcie wszędzie,
Ja nowinę niosę wam:
Na gwiaździstym firmamencie
Bliska radość błyszczy nam.

Objawienia fatimskie

Sejm w Polsce ma zamiar przyjąć uchwałę (?!) ws. „objawień fatimskich”. Jakiś dominikanin powiedział, że to działanie, które jest złym rozumieniem religii, podlizywaniem się Kościołowi i w gruncie rzeczy postępowaniem pogańskim z kościelnego punktu widzenia. Bo władza świecka w sprawie prawd wiary niczego nie może uchwalić. To może zrobić tylko Kościół. O co w tym chodzi?

Objawienia fatimskie to doświadczenia pojawienia się dawno już nieżyjącej „matki boskiej” jak żywej. Świadkowie opisują to tak, że biją błyskawice, a potem zjawia się świetlista postać i przemawia do nich, prezentując się jako „matka boska”. I to właśnie Sejm chce uchwalić!!! Jak głosi projekt uchwały: Sejm, uznając znaczenie „objawień fatimskich”, honoruje je w setną rocznicę ich wydarzenia.

Ręce opadają. Sejm nie może tego uchwalić nie łamiąc prawa kanonicznego, bo uznanie jakichś zdarzeń religijnych za ważne należy tylko do Kościoła. Danie świadectwa religijnego kilku osobom i uznanie ich znaczenia to coś całkowicie spoza porządku rozumu.

Świadkowie mówią, że dowiedzieli się, że ich wcześnie zmarli bliscy sąsiedzi przebywają w niebie lub w czyśćcu. Krótko mówiąc, matka boska informuje ich, że przysłowiowa Krystyna z Kowskiej jest w niebie. To właśnie zamierza uhonorować Sejm.

Pomijając już zupełnie prostackie rozumienie religii, to, czy ktoś jest w niebie czy nie, zwłaszcza jako nieżyjący Portugalczyk sprzed stu lat, nie może być tematem uchwały polskiego Sejmu.

Wyobraźmy sobie, że na przykład czeski sejm, znany z poczucia humoru, uchwali, że Karol Wojtyła pije w niebie piwo z „U Fleků” razem z Havlem. I co wówczas? Że już o podobnych uchwałach w innych krajach w takich sprawach przez litość nie wspomnę.

Jest jakaś granica nie tylko barbarzyństwa, ale też wtrącania się przez Sejm w sprawy Kościoła. Przecież znając polskie przywary można założyć, że któryś Sejm mógłby uznać, że Głódź jednak nie pójdzie do nieba, a kto wie czy do czyśćca?! I to jeszcze za życia Głódzia mógłby podjąć taką uchwałę. Rydzyk mógłby zaś rękami Szyszki i Macierewicza uchwalić, że to on jest jednak prymasem Polski i świętym smoleńskim. Kto bogatemu księdzu zabroni?

Tak właśnie, z pewnym przerysowaniem, kończy się braterstwo ołtarza i korony. Ale czy dziś ktoś jest w stanie powstrzymać Rydzyka? Wątpię. Więc pewnie uchwały fatimskie przejdą.

Historia Jakuba

Tadeusz Słobodzianek jest autorem jednego z najsłynniejszch polskich dramatów i jedynego, który odniósł światowy sukces w ostatniej dekadzie – „Naszej klasy”. 96 premier na świecie!!! Od „Tanga” Mrożka nikt nie zrobił takiego wyniku. To fenomenalny sukces.

Dlatego „Historia Jakuba”, czyli rzecz o księdzu Waszkinelu, księdzu katolickim, który odkrywa, że jest Żydem, była tak oczekiwana. I tekst jest świetny.

Czy można sobie wyobrazić kogoś bardziej nadającego się na osobę-ikonę pojednania Polaków i Żydów niż ksiądz katolicki, który dowiaduje się, że jest Żydem? A jednak to się nie udaje.

„Historia Jakuba” jest historią tułacza tożsamości: Żyd dla Polaków i Polak dla Żydów. Co jest takiego, że ludzie wierzący, iż Żyd Jezus był synem bożym, nie mogą żyć w przyjaźni z innymi Żydami? Bo Żydów, którzy stracili całe miliony kuzynów na polskiej ziemi jakoś mogę zrozumieć. Ale my?

Historia Waszkinela to też historia mówiąca, że „zła się nie da udobruchać, że można je jedynie wykrwawić” (Leśmian). Mądry, inteligenty, polski Żyd – figura paradoksalna. Na zawsze wykorzeniony.

 

Przesiedleni

Jeszcze tylko dziś można zobaczyć zorganizowaną w Warszawie przez Ambasadę Brytyjską w Kijowie wystawę „Displaced” o osobach przesiedlonych wewnętrznie na Ukrainie.

Większość z nas nie zdaje sobie z tego sprawy, ale konflikt toczący się na wschodzie Ukrainy zmusił 1,6 mln Ukraińców do przymusowej zmiany miejsca zamieszkania. Wystawa pozwala zrozumieć skutki działań wojennych dla naszego wschodniego sąsiada.

Ja – prorok?

Ostatnio w internecie powraca wiele moich wystąpień, uważanych za prorocze.

Tutaj prezentuję kolejne, które uważam za jedno z moich lepszych:

Głód

„Co pięć sekund umiera dziecko poniżej dziesiątego roku życia”. (Za Martinem Caparrosem)

Miliardy ludzi żyjących teraz na planecie Ziemia powodują, że jakość przechodzi w ilość, co jest antytezą Marksa i przestaje mieć swoje znaczenie. Co sekundę ktoś jest mordowany, topiony, duszony albo torturowany. Podobnie jak co chwilę ktoś się śmieje, ktoś żeni, a ktoś ma orgazm. Ilość przeraża, ale też w tej samej sekundzie nie przeraża miliardy innych.

W dodatku naukowcy coś przebąkują o innych jeszcz Ziemiach w kosmosie.

I tak się kończy nasz świat. Bynajmniej nie ze skowytem.

Pewna Rampa

W Lublinie była rampa kolejowa, gdzie zaczęła się akcja ostatecznego rozwiązania. Wywieziono z niej ok. 20 tys Żydów, a cała akcja oznaczała śmierć dwóch milionów ludzi.

W tym miejscu powstał teraz znak pamięci. W miejscu wciśniętym dziś pomiędzy fabryki. Piękny projekt Bolesława Selmacha. Jak zawsze dzieło niestrudzonego Tomka Pietrasiewicza.

Szalom.