Opryński

Idźcie i obejrzyjcie „Punkt zero”, jeśli będą gdziekolwiek grali. Od dawna nie było niczego tak dobrego w teatrze. Dziś większość spektakli to produkcja kulturalna/teatralna. Robi się coś z grantów, dotacji, w ramach jakiegoś festiwalu i układów między dyrektorami. Spektakle są na szybko, bez głębszej lektury i namysłu.

Opryński, Lupa – są w teatrze ostatnimi, którzy pracują powoli. Spektakl dojrzewa wraz ze wszystkimi narzędziami: językiem, muzyką, scenografią etc. I już to powoduje, że od razu jesteśmy w innym świecie. A takie przeniesienie jest istotą teatru. I pisze to nie z przyjaźni do niego, ale z obowiązku.

Tony

Tony’ego, wspaniałego, serdecznego nauczyciela angielskiego i muzyki próbowali pobić na ulicach Lublina „prawdziwi Polacy” z hasłami „Polska dla Polaków” etc. Ci idioci nie rozumieją, że w Lublinie jest 10 tys. studentów spoza Polski, którzy płacą za studia, jedzenie, piwo, wynajmują mieszkania, taksówki, hotele. Dzięki nim nie tylko lubelskie uczelnie dają radę, ale też tysiące rodzin, także „prawdziwych Polaków”, ma dochody.

Tony'ego na ulicach Lublina próbowali pobić "prawdziwi Polacy".

Post udostępniony przez Janusz Palikot (@januszpalikot)

 

Mechanizm polityczny

Poparcie dla PO przyszło za szybko i trudno będzie je utrzymać, jeśli PiS się nie rozleci i nie będzie wcześniejszych wyborów.

Nowoczesna nie przetrwa wyborów samorządowych. Nie ma takiej siły. Kukiz będzie się umacniał.

Ucho prezesa

Jak wielu moich znajomych od kilku odcinków nie oglądam „Ucha”, bo mi się zdało zbyt ocieplające wizerunek Kaczyńskiego. Ale teraz obejrzałem 13. odcinek i uśmiałem się do łez.

Niestety wciąż ociepla wizerunek prezesa – to się nie zmieniło. Znakomicie zostali zrobieni nie tylko Schetyna i Petru, ale i cała opozycja. Nie zmienia to faktu, że także ten odcinek, pomimo wielu świetnych chwytów komicznych, działa na rzecz Kaczyńskiego.

Otóż Kaczynski nie jest inteligentnym graczem, małym tyranem o pewnych obsesjach, który umiejętnie ogrywa dość beznadziejnych opozycjonistów. Kaczyński oczywiście nie jest też Hitlerem ani Stalinem; nie morduje przeciwników i nie wywołuje wojen. Jest małym, cynicznym gnomem, który nie bardzo dba o skutki swoich działań, byle by tylko być zadowolonym. Jak skunks – narobi smrodu i daje nogę.

Ucho robi z niego coś pomiędzy wredną wiewiórką (jednak wiewiórką) a obżartym borsukiem (jednak borsukiem). Taki zwierz wiele krzywdy nie zrobi. Tymczasem jest gorzej, choć nie beznadziejnie. Kaczyński nie będzie mordował, a i do więzienia wsadzał umiarkowanie, ale z radością popatrzy jak wszystko trafi szlag.

Piszę o „Uchu”, bo to jedyna realna polityka w dzisiejszych czasach.

Rodzina Netanjahu

Binjamin Netanjahu, premier Izraela, podczas obchodów Dnia Pamięci o Ofiarach i Bohaterach Holocaustu opowiedział sporo o rodzinie swojej żony, której ojciec przybył do Izraela z Biłgoraja. Poniżej tłumaczenie jego wypowiedzi:

czytaj dalej…

Śmierć prawicy, śmierć lewicy

Wybory we Francji, bez względu na ostateczny wynik, już przeszły do historii. Tradycyjna lewica i prawica nie mają nikogo w drugiej turze! Wcześniejsze zwycięstwo Trumpa czy Kaczyńskiego też dokładnie oznaczały koniec lewicy i prawicy w tych krajach. Sytuacja w Polsce jest wręcz archetypiczna. I można powiedzieć, że naprawdę jesteśmy liderami. PO i PiS to dokładnie Macron i Le Pen. Trump i Clinton to Kaczyński i Tusk; wypisz, wymaluj.

Jesteśmy zaiste awangardą i u nas się to raczej nie przewali, a raczej utrwali. Tusk wygra wybory prezydenckie i będzie 10 lat panował jako prezydent, co da mu razem z rolą premiera i szefa Rady w Europie łącznie 25 lat rządów. Brawo za skuteczność.

Komentatorzy, którzy ubolewają nad brakiem lewicy w polskim Sejmie niczego nie rozumieją. Podział jest na globalistów i nacjonalistów, lub na otwarte i zamknięte społeczeństwa, ale nie na prawicę i lewicę. Śmiać się chce na wołanie o lewicę.

Dobranoc. Do widzenia.

To już było i się nie wróci.

A może wcale nie jest aż tak źle?

Po zwycięstwie Trumpa, Brexicie, rozbijackiej polityce Kaczyńskiego w Polsce i Erdogana w Turcji, ludzie szanujący demokrację widzieli głównie czarne chmury nad światem. Ale przecież jednocześnie w tym samym czasie Austriacy wybrali na prezydenta kandydata Zielonych przeciwko nacjonaliście, Holendrzy liberała przeciwko nacjonaliście, a teraz wydaje się, że Francja też wybierze Macrona przeciwko Le Pen.

Może zresztą oba zjawiska są ze sobą związane i gdyby nie Trump to kto wie jak byłoby we Francji? Perspektywy też nie są wcale takie złe: w Niemczech raczej wyga Merkel, a nie żaden nacjonalista, Brexit zachwieje się pod wpływem Irlandii, a Kaczyński bardzo słabnie i nie wygra kolejnych wyborów.