Jedność opozycji

Taktyka Schetyny i PO jest czytelna. Blefować, że chce się porozumienia i tak dotrwać do czasu wyborów samorządowych. Nowoczesna słabnie, a po samorządówce nie będzie się liczyć, gdyż nie uzyska więcej niż 3% w wyborach do sejmików wojewódzkich. Wówczas Platforma przejmie co ciekawsze osoby z Nowoczesnej oraz dobierze singli z lewicy i być może zawrze koalicję z PSL-em. Powstanie wrażenie, że opozycja zjednoczyła się wokół PO.
W to gra Schetyna. Petru i Nowoczesna z jednej strony próbują dogadywać się z PO, ale widzą, że jest to jałowe i nie na serio, więc jednocześnie szykują się do samodzielnego startu. To samobójcza taktyka, realizująca cele PO.
Dlatego warto rozważyć zupełne nowum: przejęcie PO przez Nowoczesną poprzez wstąpienie w szeregi Platformy. W wyborach samorządowych trzeba mieć 36 tys. kandydatów i to z dobrymi lokalnie nazwiskami. Ma to tylko PiS, PO i PSL. Żadna nowa partia tego mieć nie może. Aby więc uniknąć klęski, Nowoczesna musi swoją słabość przekuć w siłę. I czymś takim jest wstąpienie do PO.
Razem z frakcją młodych i niezadowolonych z PO da to większość przeciwną Schetynie. Na takim zachowaniu bardzo zyska i odbuduje się Ryszard Petru. Wyróżniające się posłanki Nowoczesnej szybko zdominują klub PO, gdzie są pieniądze i zaplecze. Takie rozwiązanie ma też kapitalną cechę: w ciągu tygodnia spycha PiS do kąta. A o to przecież chodz.

Łazienki Królewskie

Ludzie, idźcie do warszawskich Łazienek. To ostatnie miesiące, kiedy wyglądają jak najładniejszy park w Europie.

Nowy dyrektor (owszem, znałem starego i jestem stronniczy) zapowiedział, że Stanislaw August to był tylko epizod w długiej historii ogrodu. Przecież było Powstanie Listopadowe, czy  zbrojny, mundury i walka o niepodległość. Będziemy prezentować militaria, robić rekonstrukcje i sadzić biało-czerwone kwiaty, a nie tam jakieś siedemnastowieczne tulipany.

Nowemu dyrektorowi proponuję czołgi zamiast chińskich pawilonów oraz orły zamiast kaczek (źle się kojarzą). Targi militariów w oranżerii i grochówkę w Belwederze. Amen.

Manchester by the sea

Znakomity film. Szanuj swoje emocje, nawet najtrudniejsze, bo w ten sposób szanujesz samego siebie. Trzeba zobaczyć.

Ostatnio pojawiło się dużo dobrych filmów.

Czas na prawo

PiS zmieni prawo o wycince drzew jak przyjdzie na to czas, czyli gdy wszystko, co ma być wycięte będzie już wycięte. Logiczne. Diabelnie logiczne.

Nauka języków

Uczę się włoskiego i nauczyciel wygłosił wczoraj taką sentencję, z którą się całkowicie zgadzam: nauka jezyka i mówienie w nim to w 60% charakter ucznia, a w 40% wiedza.

Z drugiej strony tak chyba jest ze wszystkim.

Maria Skłodowska-Curie

Widzieliśmy wczoraj z Moniką ten francuski film o genialnej Polce. Zdumiewające, że zostawiamy takie możliwości promocji Francuzom, a potem narzekamy, że ją zawłaszczają.

Zdumiała mnie informacja, że dopiero 1996 roku (jeśli to prawda) przeniesiono jej prochy wraz z mężem do francuskiego Panteonu!!! Tyle lat po śmierci. Dlatego, że była kobietą? Polka? Że miała romans z żonatym facetem?

Film niestety przeciętny, taki bardziej telewizyjny niż artystyczny i dość trywialnie zmaga się ze sprawą kobiecego geniuszu. Ale w naszym kraju, gdzie bohater i wielka postać musi być bez skazy, to i tak wiele. Wielka noblistka, uczona, pierwsza kobieta na Sorbonie i skandal obyczajowy. Życie zwykłe i niezwykłe jednocześnie.

Zdumiewające jest i to, że wciąż niewiele robimy dla promocji tej postaci w Polsce. Jest Centrum Nauki Kopernik, więc powinno być też Skłodowska. Może w Lublinie?

Ostatnia rodzina

Zobaczyłem ten film dopiero teraz, kilka dni temu, a więc wiele miesięcy po premierze. Coś mnie zniechęcało do pójścia do kina, mimo entuzjastycznych opinii przyjaciół. Nigdy nie byłem także szczególnym zwolennikiem malarstwa Beksińskiego.

Film jest jednak znakomity. Seweryn rzeczywiście zagrał rolę życia. Ale to mówią wszyscy. Jest to jednak coś więcej. To pewien rodzaj mistrzostwa warsztatu. Film trzyma w napięciu, ale pozostaje tajemnica i brak odpowiedzi na pytanie co się właściwie stało.

Jakiś niezwykły klucz kobiecości, pradawny. Dwie matki leżące jak mojry w oddzielnych pokojach jednego mieszkania obok pracowni twórcy. Śmierć jest tu uwolnieniem z okrucieństwa wyobraźni i one jakby czuwają nad tym, aby śmierć była możliwa, obecna jako rozwiązanie.

Żona artysty jest taką prządką codzienności, snującą pajęczynę codzienności, żeby się nie wypełniło, ale i tak się wypełni.

Syn artysty stoi w przestworzach tego okrucieństwa i nie potrafi tam wytrzymać. Rzuca nim jak łódką na oceanie w czasie sztormu. Od początku wiemy, że woda go pochłonie, czemu kibicuje ojciec, bo wie, że wówczas mniej się cierpi.

I sam artysta w jakimś uścisku Erosa, okrucieństwa i śmierci.

Film wolny od kwestii polskości, uniwersalny, zdyscyplinowany, ważny.